Tajemnice radosne

Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
Maryja była zwyczajną żydowską dziewczyną. Jej życie wypełniały sprawy, które są zazwyczaj udziałem każdego człowieka. Przeżywała takie same radości i smutki jak ci, których spotykała. Ale to właśnie do Niej przyszedł anioł, przynosząc Bożą propozycję. To właśnie Maryja została wyróżniona, to Ona została wybrana. Ona – wybrana spośród wszystkich kobiet w dziejach świata – miała być Matką Boga.
Statystycznie biorąc, możemy powiedzieć, że tylko co siódmy człowiek na ziemi jest katolikiem, a więc wiara, którą wyznajemy, jest także pewnego rodzaju wyróżnieniem, jest Bożą propozycją – nie jest przymusem.
Czy tak patrzę na wiarę, która wyznaję? Czy jestem wdzięczny Bogu za to, że wierzę?

Nawiedzenie św. Elżbiety
Maryja przyjęła Boży plan. Odtąd Jej życie miało być konsekwentnym realizowaniem owego fiat, które za pośrednictwem anioła powiedziała samemu Bogu. Ale realizując to swoiste Boże powołanie, Maryja wcale nie odeszła od ludzi, nie stała się obojętna na ich sprawy i problemy, nadal żyła wśród nich i starała się im pomagać. Dlatego wybrała się do Elżbiety.
Takie powinno być także moje życie. Nie wolno mi zapomnieć, że chrześcijaninem można być tylko wśród ludzi. Bo kto nie umie siebie oddać ludziom, ten nigdy nie będzie umiał oddać siebie Bogu.

Narodzenie
Wszystko było dokładnie pozamykane: i ludzki świat i ludzkie domy,
i ludzkie serca. Ludzie byli zajęci sobą, swoimi problemami, swoim życiem. Praca, dom, nowe plany, nowe inwestycje, nowe marzenia. Szybkie tempo życia, nieustanny pośpiech, zatroskanie o jutro, chęć wzbogacenia się, zrobienie kariery, spotkanie z kimś, kto może przydać się w życiu. Nie było więc czasu, żeby przystanąć, żeby zauważyć to, co dzieje się wokół. Ludzie byli zajęci tylko doczesnością i bardzo im się spieszyło. Ich życie to była jedna, nie kończąca się gonitwa.
Ja mogę być jednym z tych, którzy się spieszą. Jeżeli będę człowiekiem, który interesuje się tylko kupowaniem, sprzedawaniem i obliczaniem, to i ja rozminę się z Bogiem, nie zauważę Jego przyjścia, Jego narodzenia. A wtedy moje życie będzie tylko drogą donikąd.

Ofiarowanie
Taki był przepis prawa: każde pierworodne dziecko płci męskiej miało być poświęcone Panu. Ktoś mógłby powiedzieć, że Maryja i Józef wypełnili tylko to, co było ich obowiązkiem, że nie czynili nic nadzwyczajnego, ale to nie byłaby cała prawda. Oni dawali Bogu swój największy skarb: Jezusa.
Ja także znam Boże prawo, Boże przykazania. Ale czy je wypełniam? Każdego dnia, w każdej sytuacji, każde przykazanie? Jeżeli nie żyję według Bożych przykazań, to znaczy, że nie dałem Bogu nawet tego, co powinienem Mu dać, że moje chrześcijaństwo jest jeszcze pustą deklaracją i niczym więcej.

Odnalezienie
Każdego roku na Święto Paschy przychodziły do Jerozolimy ogromne tłumy pielgrzymów. Tysiące nowych twarzy, tysiące spotkań, tysiące rozmów. Nic więc dziwnego, że w tym ogromnym tłumie zgubił się dwunastoletni Jezus. Ale On był po prostu „w tym, co należało do Jego Ojca” (por. Łk 2,49).
Moje życie toczy się także w środku wielkiego tłumu, wśród wielu spraw i spotkań, które to życie tworzą.
Czy jestem na tej właściwej drodze? Czy w tym wielkim zagęszczeniu spraw i ludzi nie zagubiłem Jezusa?

Tajemnice światła

Chrzest
Tak łatwo spłycić, przegapić istotę sakramentu chrztu. Tak łatwo zauważyć w nim tylko to, co zewnętrzne, powierzchowne, a więc najmniej ważne. Tak łatwo widzieć w nim kilka charakterystycznych gestów i symboli: polanie głowy wodą święconą, namaszczenie poświęconymi olejami, nałożenie białej szaty, wręczenie zapalonej świecy.
A przecież chrzest to nie tylko kilkanaście minut spędzonych w kościele.
A przecież chrzest to nie tylko pewnego rodzaju teatr, liturgiczna ceremonia, którą po kilku minutach można wyrzucić z pamięci. Chrzest to jedna z najważniejszych życiowych decyzji. To „małżeństwo” zawierane z Bogiem. A więc decyzja, że odtąd zawsze i wszędzie pójdziemy razem.

Kana Galilejska
Smutny jest widok okien, przez które nie przeciska się światło, okien całkowicie zasłoniętych opuszczonymi żaluzjami. Smutny jest widok drzwi zaopatrzonych w „oko judasza”, zamkniętych na kilka spustów, zabezpieczonych na wszelkie możliwe sposoby. Smutny jest widok domów ogrodzonych od świata kilkumetrowymi murami, które są zwieńczone gęsta siecią kolczastego drutu. Smutny jest widok człowieka, który marzy o wygodnym, jednoosobowym szczęściu. Taki człowiek przypomina psa, który pilnuje swoich kości.
A Chrystus chciał, żeby życie było uczta weselną, na która człowiek zaprasza wielu przyjaciół i znajomych. A Chrystus chciał, żeby ludzie żyli nie tylko obok siebie, ale i dla siebie. Aby dzielili się nie tylko opłatkiem, ale bardziej sercem, chlebem, czasem.

Nauczanie
Żyjemy w rozgadanej cywilizacji. Codziennie dociera do nas tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy słów. Te słowa dochodzą ze wszystkich stron: ze szpalt gazet, z odbiorników radiowych i telewizyjnych, z ust sąsiadów i kolegów z pracy... Mówią wszyscy. Mówią dużo. Mówią niemal bez przerwy.
Najtragiczniejsze jest to, że już nikt nikogo nie słucha. Dzieci nie słuchają rodziców, rodzice nie słuchają dzieci. Uczniowie nie słuchają nauczycieli, nauczyciele nie wsłuchują się w to, co mówią uczniowie. Rządzący nie słuchają obywateli, a obywatele nie bardzo słuchają rządzących. Nawet słowa, które wypowiada Bóg, pozostają nie usłyszane, nie zauważone, zapomniane. Ludzie budują życie po swojemu. Dlatego szczęście, które budują, ciągle rozsypuje się jak domek z kart.

Przemienienie
Jednym z najważniejszym bożków stała się moda. Bacznie obserwujemy to, co dzieje się na świecie, co ludzie noszą na sobie w Ameryce, we Francji, we Włoszech, czy nawet w odległej Japonii. Moda staje się pewnego rodzaju wytyczną, normą, drogowskazem.
Chcemy czuć się dobrze, swobodnie, lekko. Dlatego wkładamy na siebie kolejne wcielenia, kolejne propozycje mody: nie zawsze ładne, nie zawsze piękne, nie zawsze funkcjonalne. Nie chcemy czuć się Kopciuszkiem, kimś niepełnowartościowym, „wybrakowanym”, odrzutkiem. Dlatego nosimy na sobie różnokolorowe dekoracje. A Bóg nie zatrzymuje się na makijażu, na powierzchownej dekoracji. A Bóg ciągle zagląda do wnętrza. Jakby chciał zobaczyć, czy człowiek nie utracił Bożego obrazu, Bożego podobieństwa.

Eucharystia
Głód jest jednym z najpoważniejszych problemów, jakie nękają ludzkość. Codziennie w różnych zakątkach ziemi umiera tysiące ludzi – ci ludzie umierają z powodu braku jakiegokolwiek pożywienia. W tym samym czasie inni wynoszą jedzenie na śmietnik, wyrzucają do kanałów, niszczą w różny sposób. I zdawać by się mogło, że tak jest dobrze, bo przecież sprawiedliwość nie została naruszona, bogaci wyrzucają to, co jest ich własnością.
A Chrystus ciągle powtarza: „Wy dajcie im jeść” (Mt 14,16). I ciągle przypomina: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść...” (Mt 25,35), „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Człowiek, który przyjmuje Chleb, musi umieć dzielić się chlebem.

Tajemnice bolesne

Ogród Oliwny
Dla Chrystusa była to chwila całkowitego osamotnienia, chwila najtrudniejszej, ostatecznej decyzji. Był blisko tych, których wybrał, powołał, obdarzył swoją miłością zaufaniem, ale tak naprawdę był sam, zupełnie sam wobec najtrudniejszego wyboru, wyboru krzyża.
Podobnie jest w życiu człowieka. Kiedy przychodzi chwila wyboru, chwila wypowiedzenia, określenia swego „za” lub „przeciw”, wtedy człowiek zostaje sam, sam wobec Boga, który jest jedynym świadkiem ludzkich zmagań.
Czy potrafię być sam, zupełnie sam, tylko z Bogiem? I czy potrafię zdecydować się na to, co najtrudniejsze, czy potrafię zdecydować się na krzyż?

Biczowanie
Teraz nie było już odwołania. Piłat wydał wyrok. Rozpoczęła się egzekucja. Rozpoczęło się ogromne, niesprawiedliwe, a więc niezrozumiałe cierpienie. Każde uderzenie sprawiało ogromny ból, a uderzeń było wiele. Żołnierze chcieli dobrze wykonać swoje zadanie.
Życie człowieka także nie jest wolne od cierpień. Każde cierpienie, które Bóg daje człowiekowi, jest swoistym sprawdzianem, jest jakby egzaminem wiary i miłości.
Jaka jest moja postawa wobec cierpienia? Czy moim marzeniem nie jest życie łatwe, bez kłopotów, bez cierpienia i ofiary, życie biernego konsumenta?

Ukoronowanie cierniem
Żołnierze zrobili z tego całą ceremonię, niemal przedstawienie teatralne z różnymi rekwizytami. Był więc i płaszcz szkarłatny, i trzcina, i korona cierniowa. Ten dzień był dla żołnierzy i dla towarzyszących tłumów bardzo udany, wszyscy świetnie się bawili. Zupełnie inaczej patrzył na to Jezus. To, co było zabawą dla żołnierzy, dla Chrystusa było wielkim cierpieniem. Tak łatwo bawić się cudzym kosztem. Tak łatwo śmiać się z ludzkiego kalectwa, z ludzkiej starości i niedołężności.
Jaki jest mój stosunek do ludzi? Czy byłbym zadowolony, gdyby ludzie traktowali mnie w taki sposób, w jaki ja traktuję ich dzisiaj?

Droga krzyżowa
Najtrudniejsza droga to droga krzyża. Żeby człowiek zdecydował się na pójście tą drogą, musi wcześniej spełnić jeden warunek: musi mocno pokochać. Bez miłości człowiek nigdy nie zdecyduje się na wzięcie krzyża.
Czy potrafię kochać? Bo któregoś dnia Bóg może mi zaproponować krzyż...

Śmierć na krzyżu
Ogromny tłum otaczał krzyż Chrystusa. Najtrudniej umiera się na oczach tłumu. Ale, choć tak trudna pod każdym względem, śmierć Chrystusa może być dla nas lekcją. Śmierć Chrystusa może być dla nas przede wszystkim lekcją przebaczenia. Przedtem Chrystus tylko mówił o miłości nieprzyjaciół, teraz tę miłość pokazał bardzo konkretnie. Przebaczając, dawał swoim mordercom jeszcze jedną szansę.
Czy jestem człowiekiem potrafiącym przebaczać? Czy potrafię przebaczyć wszystko, nawet największą krzywdę?

Tajemnice chwalebne

Zmartwychwstanie
Chrystus zwyciężył! Chrystus udowodnił, że miłość zawsze odniesie zwycięstwo nad nienawiścią, dobro zawsze odniesie zwycięstwo nad złem, prawda zawsze odniesie zwycięstwo nad kłamstwem, a sprawiedliwość nad niesprawiedliwością.
Zmartwychwstanie Chrystusa, zmartwychwstanie miłości, dobra, prawdy i sprawiedliwości ma się dokonać we mnie, w moim życiu.
Czy już się dokonało?

Wniebowstąpienie
Apostołowie stali tak bardzo długo, patrząc za odchodzącym Chrystusem, który obiecał, że kiedyś powróci. Uwierzyli Jego obietnicy. I dlatego musieli przeżyć swoje oczekiwanie w sposób właściwy dla ludzi, którzy zostali wybrani. Każdy ma czas swojego oczekiwania. Chrystus powiedział bowiem: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24,42). Chrystus przyjdzie któregoś dnia także do mnie.
Czy jestem gotowy na spotkanie z Nim?

Zesłanie Ducha Świętego
Chrystus odszedł, ale zostawił na ziemi Dobrą Nowinę. Chrystus chciał, żeby Jego Ewangelia była głoszona całemu światu, ludziom różnych ras, narodów, kolorów skóry i światopoglądów. I dlatego potrzebny był Duch Święty. Potrzebny był po to, aby napełniać odwaga tych, którzy tę Ewangelię mieli głosić. Potrzebny był po to, aby poszczególne prawdy wiary czynić bardziej zrozumiałymi dla ludzi. Potrzebny był po to, aby ciągle na nowo otwierać ludzkie serca na Boże orędzie, na Boże słowo.
Duch Święty potrzebny jest także i mnie. Potrzebny jest po to, abym mógł się powtórnie narodzić. Potrzebny jest po to, aby i przeze mnie Ewangelia Chrystusa mogła docierać do ludzi.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Dom Ojca. Tam już był Chrystus. Tam też została wzięta Maryja. Towarzyszyła Mu przez całe ziemskie życie, kochała Go. Jej życie było nakierowane tylko na Niego. Tylko On nadawał sens Jej życiu. Teraz mogli być już na zawsze razem. Niebo – bycie z Bogiem i przy Bogu – było nagroda za Jej miłość.
Dom Ojca to także cel mojego ziemskiego pielgrzymowania. Biletem upoważniającym do wejścia do tego domu jest miłość Boga wyrażona w miłości bliźniego.
Czy we mnie jest taka miłość?

Maryja Królową Nieba i Ziemi
W czasie swojego ziemskiego życia Maryja opiekowała się Jezusem. Teraz ma się opiekować Jego Królestwem.
Noszę wizerunek Maryi na piersiach. Mam wiele obrazków przedstawiających Maryję. Znam wiele modlitw Jej poświęconych. Tylko czy nie zapomniałem o najważniejszym? Jeżeli Maryja jest moją Królową, to powinienem okazywać Jej posłuszeństwo, a być posłusznym Maryi to przede wszystkim Ją naśladować, kształtować swoje życie na wzór Jej życia.
Czy tak jest rzeczywiście?

HASŁO ROKU

Idźcie i głoście

Dzisiaj jest

środa,
26 kwietnia 2017

(116. dzień roku)

Święta

Środa, II Tydzień Wielkanocny Rok A, I Dzień powszedni

Prowincja Polska MSF

Zmartwychwstanie

Licznik

Liczba wyświetleń:
3353557

Statystyki

Wyszukiwanie